Archiwa kategorii: biegiem po piwo

Ten, w którym biegniemy po piwo

Nigdy nie ukrywałem, że lubię piwo. Owszem, odkąd świadomie uprawiam sport, to zwracam większą uwagę na to co, ile i kiedy jem oraz piję, a skrzynka z browarkami nie opróżnia się tak szybko jak kiedyś, ale nadal przy fajnej okazji chmielowego napoju sobie nie odmówię. Trochę wkurza mnie takie napinanie i nakręcanie się na ultrazdrowy tryb życia, jakiego w internecie jest coraz więcej. Wypiłeś piwo? Pójdziesz do piekła! Zjadłeś pięć pączków – zniknij, zgiń, przepadnij! Stop! Wszystko jest dla ludzi, byle zachować rozsądek. Nie namawiam do nadmiernego używania alkoholu, ale przy zachowaniu sensownego podejścia, piwo tu czy tam nie jest niczym złym.

Bieganie (czy ogólnie amatorsko uprawiany sport) ma być przede wszystkim przyjemnością i nie powinno wpływać na inne przyjemności jakie czerpiemy z życia. Jeśli ktoś lubi oglądać Dynastię – jego wola. Ja lubię usiąść z piwem i obejrzeć dobry mecz albo pogadać z kumplami. Nie robię tego każdego dnia, ale uważam, że na naszym amatorskim poziomie jedno piwko nawet dzień przed zawodami nie zaszkodzi, a czasem pomoże rozładować stres. Alkohol utrudnia regenerację i nie powinno się go pić po starcie. Ale ja piwo lubię i jest dla mnie nagrodą za dobre zawody:)

Jak już narzekam, to wkurza mnie na FB jeszcze jedno: permanentne nawoływanie do treningu. „Biegałeś?!” „Trening zrobiony?!” – ciekawe, czy istnieje na tym świecie ktoś, kto po zobaczeniu takiego wpisu zmienił zdanie. Miał tego dnia nie biegać, ale wyszedł na trening. Ktoś, kto słuchałby się tych wszystkich pseudo-social-ninja prowadzących biegowe fanpejdże przetrenowałby się przed zakończeniem pierwszego etapu przygotowań.

Ale do rzeczy. O co chodzi z tym piwem? Ano o to, że będziemy biegać i będzie można dostać piwo!:) I to nie zwykłe koncernowe piwo, jakich w każdym markecie pełno. Będzie to za każdym razem inne piwo, zawsze dopasowane do odbiorcy i będę się starał wybierać takie piwa, których raczej nie znacie. A jeśli ktoś bardzo nie lubi żadnego piwa, nawet radlerów, to dostanie coś innego, a co tam, dogadamy się.

A jak to, co to i za co? Wielu z Was pamięta zapewne formułę Endo-rywalizacji podczas Wielkiego Wyścigu dla Bartka. Sprawdziła się, więc wykorzystam ją po raz kolejny.

=== === === 

Zasady zabawy BIEGIEM PO PIWO:

1) Dołączamy do rywalizacji Biegiem po Piwo na Endomondo.

2) Biegamy, (liczy się bieganie, bieganie na orientację i bieganie na bieżni) i odnotowujemy swoje treningi w Endomondo.

4) Po zakończeniu miesiąca następuje podsumowanie i losowanie. 

5) Każde 19,99 km to jeden los.


6) Kontaktuję się z wylosowaną osobą i uzgadniamy formę przekazania nagrody (dla bywających w stolicy odbiór osobisty!), a od 1 dnia kolejnego miesiąca rusza kolejna edycja.

7) Proste? Proste!:) Dołączacie?

8) Pamiętajcie, że ze względu na nagrody jest to zabawa tylko dla osób, które ukończyły 18 lat.

=== === ===

A swoją drogą, jest 1 marca, co oznacza, że za kilka dni skończę 33 lata. Z tej okazji zamierzam przebiec dziś w Lesie Kabackim 33,33 km. To już ponad półtora losu! W ramach życzeń przez cały weekend przyjmuję na Endomondo ładne biegi z trójką przez cały weekend!:)

A poza tym, to przypominam, że zanim złożycie PIT za 2013, to warto przekazać komuś 1 procent swojego podatku. To nic nie kosztuje!