Archiwa kategorii: test Coopera

Ten, w którym jestem komandosem na piątkę

Nie bójcie się, mimo podobieństwa tytułów („Ten, w którym…”), tym razem komiksu nie będzie;)

Do rzeczy: z rozporządzenia Ministra Obrony Narodowej w sprawie przeprowadzania sprawdzianu sprawności fizycznej żołnierzy zawodowych z dnia 12 liutego 2010 r. (dzięki Czysty za cynk!) wynika, że „żołnierze zawodowi zajmujący stanowiska służbowe w pododdziałach destantowo-szturmowych, destantowych, rozpoznania, w JW: 2305, 4101, 4026 i w Oddziale Specjalnym ŻW w Warszawie oraz wszyscy żołnierze wykonujący skoki ze spadochronem” w moim wieku powinni na ocenę bardzo dobrą („5” – najwyższa ocena) przebiec 3000 metrów w czasie poniżej 12:30.

Jak się to ma do mojej osoby?

Otóż w ostatnią sobotę wziąłem udział w zorganizowanym przez Fundację Maratonu Warszawskiego na Teście Coopera. Test polega na biegu ciągłym przez 12 minut. Przebiegnięta odległość wyznacza kondycję danej osoby w zależności od płci i wieku. W 12 minut pokonałem 3095 metrów, co oznacza, że 3 km zrobiłbym sporo poniżej 12:00 – komandos byłby ze mnie piątkowy! No, przynajmniej jeśli chodzi o bieganie, bo w pozostałych próbach sportowych ciężko byłoby o tróję…;)

Screen z rozporządzenia MON – byłaby mocna piona!

Była to bardzo kameralna impreza (limit miejsc wynosił 270 osób), zorganizowana w sposób niemal perfekcyjny. Biegaliśmy w grupach po 30 osób dookoła… murawy Stadionu Narodowego. Każdy dostał napój i pamiątkowy certyfikat, a wydawanie i odbieranie depozytu przebiegało bardzo sprawnie. Wszystko działo się bardzo bezproblemowo aż do momentu ogłaszania wyników, których… nie było, bo padł system komputerowy;)

Sam bieg odbył się (przy zamkniętym dachu stadionu, umiejętności pływackie nie były więc niezbędne;)) na sztucznej trawie wyłożonej dookoła boiska. Mimo obaw o przyczepność, nie było z nią żadnego problemu. No, może za wyjątkiem zakrętów, które były zaokrąglonymi kątami prostymi i zmuszały do lekkiego zwolnienia tempa. Na niektórych łukach nawierzchnia się podwijała i widziałem nawet, że ktoś się na niej potknął.

Na Stadion dotarłem dzięki uprzejmości Leszka, który zaoferował sąsiedzką podwózkę. Pogadaliśmy (oczywiście o bieganiu!) i podróż zleciała raz-dwa. Udało nam się dostać do pierwszej grupy, nie mieliśmy więc problemu z oczekiwaniem na start. Na stadionie nie było wiele cieplej niż poza nim i błędem było, że nie wziąłem rękawiczek, palce zmarzły mi na kość!

Sam bieg potraktowałem bardzo na luzie. Raz, że w piątek po południu zaliczyłem dość mocny trening rowerowy, a dwa, że Gremlin wylądował w serwisie i wziąłem zwykły zegarek ze stoperem. Okazało się jednak, że przy szybkim biegu nie jestem w stanie odczytywać z niego międzyczasów (zbyt małe cyferki) i pobiegłem „na oko”.

Rozeznanie „toru” pokazało, że na łukach nie da się wyprzedzać, uznałem więc, że najlepiej będzie zacząć mocno i dać się gonić innym. Ruszyłem w pierwszej trójce i po 200 metrach (43 sek. – tu dałem radę spojrzeć na stoper po raz pierwszy i ostatni) byłem trzeci w stawce. Biegło się całkiem szybko i równo, nie zwracałem uwagi na czas tylko po prostu biegłem, w głowie kalkulując tylko pokonany dystans. Na trasie wyprzedziło mnie kilka osób, ale niektórym odgryzłem się na ostatnim kółku, które poleciałem jeszcze szybciej.

Screeny ze strony tvnwarszawa.tvn24.pl

1-2 sekund zabrakło, bym zrobił równe 3100 metrów, ostatecznie policzono mi 3095 m, co daje średnie tempo 3:53 min/km. Moje 3095 było ósmym wynikiem ze 177 jakie znalazły się w tabeli wyników opublikowanej przez Fundację (choć nie wiem, na ile lista ta jest pełna i poprawna).

Wg tabelek Testo Coopera jest to wynik „bardzo dobry”, ale on zaczyna się dla mojej kategorii wiekowej od 2700. Pewnie gdybym w piątek odpoczął i miał ze sobą Garmina (GPS nic by nie dał, ale jest tam duży stoper i to przydałoby mi się bardzo) wynik byłby lepszy i udałoby się z 3150-3200 nabiegać, ale nie ma to tak naprawdę większego znaczenia. Było fajnie, a o to przecież chodziło. No i wiem, że gdybym chciał być wojskowym to mógłbym być w drużynie biegowej;)

Dodatkową atrakcją była wizyta ekip telewizyjnych, materiał z TVN24 można zobaczyć tutaj. Mnie widać od 0:50 do 1:10 i potem od 2:15:) Ubrany w czarne spodenki ¾ i czarną koszulkę z długim rękawem. Biegnę z przekrzywioną w lewo głową – zauważyłem, że przy dużym wysiłku tak mi się robi. To końcowa część biegu, więc właściwie wszyscy wyglądają już nieciekawie, nie jestem wyjątkiem;)

Pewnie niedługo będą też jakieś fotki z imprezy, jeśli się gdzieś znajdę, na pewno pochwalę się na Fejsbógu, na którego niezmiennie i serdecznie zapraszam.