Archiwa kategorii: buty trialowe

Minął luty, czas zmienić buty!

Prawie 40h uprawiania sportu, nabiegane 142 km na treningach i 64,5 km podczas zawodów na orientację, do tego 624 długości basenu*, 2 wizyty na pakerni i 3h przesiedziane na rowerowym siodełku – w sumie, wg Endomondo, zużyłem w lutym 27,5 tys. kalorii (tak właściwie to kilokalorii, ale używajmy powszechnego uproszczenia). Mimo przeziębienia (stąd jeden trening na bieżni), w porównaniu do stycznia było całkiem dobrze. Tak przynajmniej myślałem do wczoraj, gdy zobaczyłem podsumowanie miesiąca autorstwa Bo – ależ gazele mieszkają w tym Rzeszowie! No ale przynajmniej wiem, w jakim kierunku powinienem zmierzać. Wystarczy więcej biegać, pływać i kręcić na rowerze – w sumie żaden problem,c’nie?;)

Póki co poczłapałem do kilku lekarzy, by sprawdzić jak tam mój organizm w ogóle się ma i czy to co robię na pewno ma sens i nie wiąże się ze zbyt wielkim ryzykiem. Okazało się, że podobnie jak Ava mam za niską hemoglobinę. Nie jest to jakiś dramatyczny poziom, nawet w normach jeszcze się mieszczę, ale pani kardiolog uznała, że przy tak niskim tętnie (na EKG wyszło 45/min – pielęgniarka zrobiła spore oczy ze zdziwienia;)) i aktywnym trybie życia, powinna być wyższa. Spożywam więc właśnie pyszny i zdrowy sok z buraków.

A jak idą tri-przygotowania? Opłaciłem drugi start – to już pewne, że na dystansie 1/2 IM zadebiutuję w pierwszy weekend sierpnia w Poznaniu, a swój wynik poprawię miesiąc później w Borównie/Bydgoszczy. Szukam jeszcze jakiegoś sensownego 1/4 na lipiec, by zobaczyć jak to z tymi zmianami jest. Macie jakieś doświadczenia i pomysły?

W lutym skupiłem się na przedmaratońskim bieganiu, oprócz skorpionowego 64,5 km w trudnym terenie, zrobiłem dwa śnieżne treningi 30-kilometrowe i wczoraj mocne 22,5 w tempie na maratońską życiówkę. Przed poprzednimi maratonami tyle długich nie biegałem, mam nadzieję, że przyniosą oczekiwany efekt. Basen odwiedziłem 10 razy, wciąż robię postępy i tego zamierzam się trzymać, choć jak patrzę na treningi wspomnianej Bo, czy Arka to mi mina rzednie. Ale w marcu najważniejszym punktem jest maraton w Barcelonie. O tym, jak chciałbym go pobiec i jakie widzę szanse na zrealizowanie planu jeszcze będzie czas, by napisać, poczekajcie z tydzień.

Skąd tytuł posta? A no stąd, że drogą kupna nabyłem nowe buty! Nie są to super szybkie startówki na maraton, tylko buty do zadań specjalnych: Inov-8 Roclite 295. Moje kochane Adidasy zrobiły ponad 1000 km w trudnym terenie i choć cholewka wygląda prawie jak nowa to pianka już się ubiła i bieganie w nich sprawia mi spory ból jednej z kości śródstopia.

A przy okazji przypominam, że do 22 marca br. w sklepie NBR wszystko możecie kupić o 10% taniej! Wystarczy przy zakupie podać kod rabatowy: www.biecdalej.blogspot.com. Kod ważny jest do 22 marca br. i dotyczy całego asortymentu sklepu.

Lutowa zmiana butów ma też drugie znaczenie. Wyszedłem wczoraj „na lekko” (czyt. bez kurtki i całego zimowego sprzętu, w asfaltowych butach) na trening i… ależ się biegło! Noga podawała jak szalona, a sprężysta łydka z każdym krokiem chciała biec szybciej i szybciej! Leciałem jak na skrzydłach, a tętno pięknie utrzymywało się na niskim poziomie przez ponad 20 km! To chyba długie treningi w trudnym śnieżnym terenie wreszcie przyniosły efekt i wraz z nadejściem wiosny nadchodzi biegowa forma. Oby jej szczyt wypadł 17 marca na Plaça d’Espanya i w okolicach.

Swoją drogą, plac został wytyczony w miejscu dawnego miejsca straceń – wcześniej stała tam szubienica miejska. Idealne miejsce na start i metę maratonu, czyż nie?;)

* prawie połowa z tego na basenie 50-metrowym, ale dla uproszczenia przeliczyłem wszystko na 25-metrówki;)

Buty trialowe Adidas Kanadia TR4: recenzja

Niewiele w mym biegowym życiu się ostatnio dzieje (acz dziać się będzie – w najbliższych tygodniach biegnę nocne 10 km w Gdyni i 50 km na orientację w okolicach Zalewu Koronowskiego), pora nadrobić zaległości i zrecenzować trochę sprzętu. Na pierwszą linię rzucam buty do biegania w terenie – Adidas Kanadia TR4 przeznaczone dla osób z pronującą stopą. TR3 to wersja dla stopy neutralnej.

Pierwsze wrażenie jest bardzo dobre. Buty są dość lekkie (ok. 350 gramów dla rozmiaru 45 1/3), sprawiają wrażenie dynamicznych, wręcz drapieżnych. Kwestia kolorów to oczywiście sprawa gustu, wersja niebiesko-grafitowa z żółtymi odblaskowymi wstawkami jest dla mnie OK, acz na kolana nie powala. W internecie widziałem też kilka innych wersji kolorystycznych.

Wypustki na podeszwie ułatwiają bieganie w terenie

Podeszwa Adidas Kanadia TR4 jest zbudowana takich jakby wypustek wypustek, które mają umożliwić bieganie w trudnym terenie (łącznie z błotem). I rzeczywiście: buty bardzo dobrze sprawdzają się na piachu, śniegu, czy w lesie. W porównaniu do Asicsów Gel Trabuco IX, które miałem poprzednio, dają dużo lepszą przyczepność i stabilność biegu, największą różnicę odczuwałem biegając po śniegu. Na dodatek Adidasy są sporo od Asicsów lżejsze. In plus zapisuję im także przewiewność, która sprawia, że gdy do butów dostanie się woda, dość szybko się z nich wydostanie, a buty wysychają.

Można też kupić wersję z goreteksem (droższa o kilkadziesiąt złociszy), ale ja nie mam do tego rozwiązania przekonania. Latem noga mocno się nagrzewa, a zimą dłuższy bieg w śniegu i tak doprowadza do przemoczenia stopy, mimo GTX.

Buty mają wbudowany system amortyzacji adiPRENE, w mojej ocenie działa on bardzo dobrze. Nawet po 12h napierania w śniegu na Skorpionie stopy czuły się dobrze, po żadnym z 50-kilometrowych rajdów nie odczuwałem jakichkolwiek niedogodności. Ostatnio buty przetestowałem też biegając po Tatrach i byłem mile zaskoczony. Obawiałem się, że na kamieniach i skałach mogą nie mieć dobrej przyczepności, a było inaczej – nawet gdy padało, Adidasy zachowywały się poprawnie. A różnica w wadze w porównaniu do butów trekkingowych jest kolosalna.

Teren to naturalne okoliczności przyrody dla tych butów

Do czego można się przyczepić to Mud Release Surface, rodzaj podeszwy, do której wg Adidasa nie przylega błoto. Owszem, nie tworzy się jakaś wielka skorupa utrudniająca bieganie, ale nie jest znów tak, że błoto do tej podeszwy nie przylega. Mówiąc krótko, Mud Release Surface to marketingowa ściema.

Ze względu na budowę podeszwy buty te niezbyt nadają się do biegania po asfalcie. Nie chodzi bynajmniej o wygodę, a o to, że na twardej nawierzchni podeszwa może się szybko zetrzeć. W swoich Adidasach zrobiłem na razie ok. 300 km (90 proc. z tego w terenie) i wyglądają dobrze – cholewka wewnątrz nie ma żadnych przetarć, podeszwa też jest w bardzo dobrym stanie.

Podsumowując: trialowe buty Adidas Kanadia TR4 polecam do biegania w każdym terenie innym niż asfalt/beton. Kupiłem je pod kątem 50-kilometrowych pieszych maratonów na orientację, ale świetnie sprawdzają się podczas treningów w lesie, szczególnie zimą, a także w górach tam, gdzie nie jest wymagana sztywna podeszwa. Kupić można je już za 200 zł, co na pewno nie jest zaporową ceną.