Archiwa kategorii: muzyka do biegania

W czym biegać i jak słuchać muzyki?

Jak się ma niewielu czytelników, to trzeba o nich dbać. Pod jednym z poprzednich wpisów Ynka zapytała o strój biegowy dla początkujących oraz o słuchawki. Odpowiedzi na te pytania nie są proste, bo ilu biegaczy tyle poglądów i nawyków, podzielę się tutaj swoimi w nadziei, że pozostali czytelnicy dołożą w komciach kilka cegiełek, który pozwoli Ci znaleźć optymalne rozwiązanie.

Strój do biegania
Absolutną podstawą są wg mnie buty, tu nie warto skąpić grosza. Źle dobrane obuwie może prowadzić do problemów nie tylko ze stopami, ale i kolanami, a nawet kręgosłupem. Jeśli ktoś zamierza biegać więcej niż 20 minut raz w tygodniu to powinien zaopatrzyć się w dobre buty dopasowane do stopy. Ich kupowanie porównałbym do kupowania telewizora. Można iść do elektromarketu i kupić TV, ale prawdopodobieństwo fachowej obsługi jest niewielkie i jeśli nie posiadamy wiedzy, nie przeprowadzimy we własnym zakresie odpowiedniego researchu, istnieje ryzyko zakupu, który nie spełni naszych oczekiwań. Podobnie z butami do biegania – w mojej ocenie warto zapłacić za nie więcej, ale uzyskać za to fachową pomoc w wyborze. W kilku punktach w Warszawie mają sprzęt do przeprowadzenia analizy video sposobu biegu. Dzięki niej sprzedawcy są w stanie podpowiedzieć odpowiednie buty. Jeśli cena będzie zbyt kosmiczna to można zapłacić za analizę (np. 30 zł), a buty kupić we własnym zakresie w innym miejscu.

A wszystko poza butami kupuję w D-P-T, czyli Decathlon – promocje w markowych sklepach – Tchibo. Koszulka techniczna (warto kilka takich mieć, sprawdzają się o niebo lepiej od bawełnianych, nie tylko do biegania, ale i na rower czy w góry) za 40 zł naprawdę nie będzie wiele gorsza od tej za 100 zł. Dobrym sposobem na nabycie markowych koszulek jest zapisywanie się na Biegnij Warszawo. To chyba największa impreza biegowa w kraju, wpisowe wynosiło w 2011 r. 60 zł, a w pakiecie startowym dostajemy bardzo dobrej jakości koszulkę Nike. Jak ktoś nie chce to biec nie musi, ale koszulka jest;)

Podobnie jak z koszulką jest ze spodniami do biegania, skarpetkami, czy kurtką przeciwwiatrową (oj przydaje się!). Standardowa cena markowych kilkakrotnie przewyższa te w Decathlonie (sprawdzałem marki Kalenji i Quechua i są OK) czy w Tchibo, gdzie co jakiś czas na półki trafia sprzęt do biegania (ostatni bardzo udany zakup to wiatroszczelna kurtka do biegania za 129 zł).

Oczywiście nie strój czyni biegacza i biegać można we wszystkim. To co napisałem powyżej to po prostu moje własne doświadczenia (podobne mają moi dwaj biegający koledzy z pracy). Jeśli zaś chodzi o to, jak ciepło się ubierać to trzeba po prostu wyczuć swój organizm, bo każdy ma inaczej. Ogólna zasada jest taka: przy wyjściu z domu powinno nam być chłodno, bo biegnąc się rozgrzewamy, więc po kilku minutach osiągniemy temperaturę komfortową, a po kilkunastu zapewne się spocimy. No i im ubranie lżejsze tym lepiej, przydaje się też oddychalność, która znacznie podnosi komfort użytkowania. Druga zasada mówi o ubieraniu się „na cebulę”, czyli lepiej więcej cieńszych warstw niż mniej grubszych. W zimniejsze dni przydają się czapka i rękawiczki, ale to też zależy od własnych preferencji.

Bieganie i muzyka
Muzyka odgrywa w moim życiu ogromną rolę, nie rozstaję się z nią także biegając. Biegam ze starym iPodem Shuffle, którego zaletami są klips do przyczepienia do czegokolwiek, mały rozmiar i wygodne sterowanie (klawisze na „klik”, a nie dotykowe). Biegam z oryginalnymi słuchawkami od niego (zwykłe douszne), które jednak „stuningowałem” o gąbkowe nakładki, dzięki którym lepiej leżą w uchu. Zawiodły mnie tylko jeden raz, na maratonie, po ponad 3 godz. biegu jedna padła (chyba została zalana potem, bo po wyschnięciu działa dobrze). Jeden z moich w/w kolegów używa słuchawek dokanałowych (dobrze mu leżą w uchu), a drugi… „Nie używam. Wsłuchuję się w swoją własną, wewnętrzną muzykę –szum krwi w uszach, rytm bicia serca i oddech;)”. Masz więc trzech biegaczy i trzy rozwiązania;) Najlepiej po prostu sprawdzić kilka opcji. Czasami decyduje o tym np. kształt małżowiny usznej, który uniemożliwia wykorzystywanie niektórych rodzajów dousznych słuchawek. Z dyskusji na forach wynika, że ludzie biegają nawet w większych słuchawkach z pałąkiem (np. moich ukochanych Koss Porta Pro), mi takie rozwiązanie nie odpowiada.

Wiele aspektów biegania trzeba wypracować we własnym zakresie, poeksperymentować i znaleźć swoje rozwiązanie. Doświadczenia innych mogą być tylko wskazówką. Tak samo jest np. z zabieraniem na trening picia czy jedzenia. Nie wyobrażam sobie biegania „na sucho” dłużej niż 1,5 godz., tymczasem kilka dni temu kolega MS zrobił na luzaku ponad 33 km bez łyka wody czy kęsa batona. Na dodatek zrobił to w tempie, w którym ja marzę przebiec półmaraton;)

A inni czytający blogaska biegacze, jakie mają doświadczenia i poglądy?